Hejo ludziki ;)
Spóźnione życzonka świąteczne i SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU!!!
W końcu rozdzialik, krótki, ale jest xd, więc czytać ;D.
****
Niektórzy ludzie nigdy się nie zmienią, co nie? Czasami nikt się z nami nie zgadza, mimo, że mamy rację.
- Bez niej jest tak cicho... - szepnęłam do siebie, kiedy stanęłam przed domem babci. Było już tak późno i ciemno, ale ja nie czułam zmęczenia, czułam po prostu... tęsknotę. Klucz z breloczkiem w kwiatki jak zawsze leżał pod wycieraczką z wytartym już napisem "Rzeczywistość to nie tylko to co widzisz". Zawsze zastanawiało mnie co to znaczy, raz nawet zapytałam o to babcię, a ona odpowiedziała: "Wiesz kochanie, czasem nie wierzymy w rzeczy, które odbiegają od normy i przez to większość ludzi jest tak ograniczonych". Takie to nostalgiczne.
Wzięłam klucz spod wycieraczki i otworzyłam drzwi. Znalazłam się w tak dobrze znanym mi niewielkim korytarzyku, którego ściany zdobiła kwiecista tapeta a na niej pełno zdjęć. Byłam na nich ja, ona, dziadek, którego nie pamiętam i... mama z tatą. Byłam na nich wściekła i miałam ochotę roztrzaskać na kawałeczki ramkę z ich zdjęciem ślubnym, ale nie zrobiłam tego. Po prostu zdjęłam buty oraz kurtkę i założyłam moje fioletowe wełniane kapcie. Nie musiałam się martwić, że zmarznę, bo odkąd babcia zachorowała rodzice zamontowali u niej gazowe ogrzewanie, być może to była jedyna dobra rzecz jaką zrobili. Następnie udałam się na przechadzkę po domu i wspominałam każdą spędzoną z babcią chwilę. Stanąwszy przed drzwiami łazienki przypomniałam sobie, że nie myłam się od ponad 24 godzin, dlatego też wskoczyłam szybko pod prysznic i się przebrałam. Potem udałam się do obszernego salonu, który był w najróżniejszych odcieniach błekitu, zawsze ciekawiło mnie skąd babcia miała tyle zabytkowych mebli. Siedziałam właśnie na takim starym, granatowym fotelu, okryta ukochanym kocem w żłówiki i zapatrzona w ogromny regał z książkami i ablumami, gdy nagle do pokoju wszedł Xavier.
- Zostawiłaś otwarte. - powiedział, na co ja tylko kiwnęłam głową. Po krótkiej chwili usiadł na przeciwko mnie na granatowej sofie. Siedzieliśmy tak i co jakiś czas zerkaliśmy na siebie. Dzięki niemu czułam się bezpieczna i spokojna, do czasu kiedy do salonu wparowała moja mama z tatą.
- Dziecko dlaczego nie odbierasz telefonu?! - zapytała mama rzucając mi sięna szyję, a ja tylko przewróciłam oczami i odpowiedziałam: - A wy odbieracie moje?
Mama zaniemówiła i spoglądała na tatę, który spuścił głowę. "No właśnie" - pomyślałam. Po chwili zauważyłam, że Xav wymknął się i dał mi szansę na powiedzenie rodzicom co naprawdę myślę, więc skorzystałam z okazji.
- Nie było nas tak długo, ponieważ.... załatwialiśmy sprawy rozwodowe. - Powiedział w końcu tata.
- To nie twoja.... - rzekła mama.
- Nie moja wina? - dokończyłam za nią. - Czy wy myślicie, że nie słyszałam waszych kłótni, że się przez nie nie budziłam, ŻE KIEDYŚ PRZEZ NIE NIE PŁAKAŁAM?!
Oboje opóścili głowy.
- Wybacz.... - powiedzieli równocześnie, po czym tata rzekł: - pogrzeb babci będzie jutro, już to załatwiliśmy. Tak, fajna data 1 grudnia. Są to akurat urodziny babci.
- I jeszcze jedna, a właściwie dwie sprawy. - rzekła mama. - W wigilię nie będziemy razem, bo mamy wtedy rozprawę rozwodową. Ale od pogrzebu babci zajmować się tobą będzie pani Duin.
Wybałuszyłam na nią oczy i wyjąkałam:
- Co?
- Ja wyjeżdżam do pracy w Japonii, a twój ojciec do Turcji, dlatego pani Duin zostanie twoją opiekunką.
"To ułatwia sprawę!" - Powiedziałam w myślach.
- Na jak długo? - zapytałam.
- Nie wiem... - odpowiedziała mama.
- Ale ja zamieszkam tutaj.
- Właśnie dlatego to pani Duin jest twoją opiekunką.
Kiwnęłam głową, a oni przytulili mnie i wyszli. Przez chwilę biłam się z myślami, ale hej, to naprawdę ułatwiało sprawę.
Następnego dnia odbył się pogrzeb babci. Wszyscy składali wyrazy współczucia, to takie frustrujące. Praktycznie cały czas płakałam, Xavier ze mną i wzajemnie się pocieszaliśmy.
Tak czas mijał. Rodzice wynieśli się na dwa różne końce świata, ja w domu babci pod okiem pani Duin, chodziłam do szkoły w Scraffild.
Wszystko wydawało się takie normalnie, aż za normalne, bo nie wiedziałam, że prawdziwa przygoda dopiero przede mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz